Świat jest pełen skomplikowanych produktów i usług, z których ludzie nie chcą korzystać. W artykule pt. „Bardzo prosto można wszystko skomplikować” obiecałem przedstawić odtrutkę na zbytnie skomplikowanie produktów.

Ktoś mógłby pomyśleć, że to nic prostszego, wystarczy zażyć tabletkę o nazwie „Prostota” i problem z głowy. Jak w telewizyjnej reklamie 😉

Prostota


Po czym w ogóle poznać prostotę? Najłatwiej ją docenić, gdy wcześniej doświadczyło się zbytniego skomplikowania, albo tzw. przerostu formy nad treścią. Prostota to kwestia naszego spostrzegania i jest związana z naszym umysłem, zdolnościami poznawczymi, itp.

Co to bowiem znaczy, że coś jest proste?
Proste wydaje się być często powiązane w porównaniu do czegoś. Chodzi o odczucie, że osiągnięcie danego celu zajmuje nam mniej czasu i jest łatwiejsze w realizacji. Proste oznaczać też może, że jest łatwe do zrozumienia lub nauczenia.

Pierwszy lepszy przykład – uświadamiamy sobie potrzebę dowiedzenia się czegoś. Zapewne skorzystamy wówczas z wyszukiwarki Google. Nic dziwnego, to narzędzie jest proste w użyciu i zapewniające często świetne rezultaty.

Google to esencja prostoty, która zmonopolizowała rynek wyszukiwarek. Warto jednak w tym miejscu zwrócić uwagę, że nie chodzi tutaj o samą prostotę, ale także o wartość, która idzie za tą wyszukiwarką. Ona bowiem rozwiązuje nasz realny problem – brak wiedzy na jakiś temat.

Coś co wygląda prosto, może wymagać wielu miesięcy pracy, godzin badań, analiz, rozmów z klientami i współpracownikami, współpracy między różnymi dyscyplinami, np. projektantów z programistami. Są różne etapy prac, jak projektowanie, kodowanie i testowanie. Zwykle droga, jaka prowadzi do prostego produktu, jest długa i czasochłonna.
Wyszukiwarka Google, choć wydaje się być prostą, to jednak pod spodem jest bardzo złożonym produktem. Nie raz algorytmy wyszukiwania były zmieniane i niejedna firma straciła przez te zmiany, a inna zyskała.

Od dawna wiadomo, że prostota formularza rejestracji wpływa na większą konwersję. To nie oznacza oczywiście, że jak będziesz wymagał wypełnienia pięciu pól jak np.: imię, nazwisko, numer telefonu lub email, data urodzenia oraz płeć to nikt nie będzie się rejestrował. Gigant, jakim jest Facebook, wymaga tylu pól i ma się świetnie. Czy to oznacza, że ty też możesz wymagać tych wszystkich informacji? Niekoniecznie. Facebook ma dużą wiarygodność i jest powszechnie znany. Jeśli dopiero zaczynasz z danym produktem, to lepiej postawić na prostotę formularza a wcześniej oczywiście na wskazanie korzyści Twojego produktu. I tu dochodzimy do sedna. Gdy nie oferujemy jakiejś korzyści czy wartości naszym potencjalnym użytkownikom to prostota na nic się nie zda. Dlatego przejdźmy teraz do Esencjalizmu.

Esencjalizm

Gdy skupimy się tylko na uproszczaniu to możemy pominąć coś bardzo istotnego. Sama prostota nie jest tak kluczowa jak esencja, wartość, korzyść, dobro, które niesie za sobą ten produkt czy usługa. Prostota w takim ujęciu jest drogą prowadzącą do esencji danego produktu. A esencją jak wiemy jest najistotniejsza treść, najważniejszy składnik.
„Wszystko należy upraszczać jak tylko można, ale nie bardziej.” jak to powiedział kiedyś Albert Einstein.

Esencjalizm (dla zainteresowanych polecam książkę na ten temat autorstwa Grega McKeowna) to umiejętność podejmowania właściwych decyzji. Aby osiągnąć czystą esencję produktu nie wystarczy tylko odejmować elementy i skupiać się na redukcji. Chodzi o to, by podjąć właściwą decyzję, że akurat dany element jest wartościowy dla użytkowników, a inny jest np. ozdobnikiem, który niczego nie wnosi.

Zanim przejdziemy do przepisu na prostotę, musimy znać najważniejszą wartość dla użytkowników. Jeśli nic nie wiemy na temat produktu, nie znamy naszych użytkowników, wówczas etap badań jest szalenie istotny i nie ma sensu rzucanie się w wir projektowania.
Warto pokonać czasem długą drogę, aby móc zrozumieć, co jest najważniejsze i najbardziej wartościowe dla Twoich klientów.

Aby dojrzeć do tej myśli warto zadać kilka praktycznych pytań:
1. Czy mamy świadomość, co tak naprawdę chcemy osiągnąć, o jaki rezultat nam chodzi? Dlaczego warto zająć się danym pomysłem, czy funkcjonalnością?
2. Po czym poznamy, że osiągnęliśmy sukces? Czy realizacja danego celu przez użytkownika jest dzięki temu łatwiejsza i szybsza do osiągnięcia? Jak to zbadamy i na jakich danych będziemy się opierać?

Przepis na prostotę

Pora na przepis na prostotę. Rozpatrzmy dwa warianty:

1. Nowy produkt lub funkcjonalność

Gdy tworzymy nowy produkt albo zastanawiamy się nad dodaniem jakiejś funkcjonalności, musimy podjąć decyzję, czy dodajemy tę funkcjonalność, czy nie. Brzmi prosto, prawda? Ale tylko, gdy będziemy wiedzieć, co jest najważniejsze dla klientów będziemy podejmowali właściwe decyzje.

Pamiętajmy by nie kopiować na ślepo rozwiązań konkurencji, bo to czy konkurenci mają daną funkcjonalność, niekoniecznie oznacza, że warto tę funkcjonalność mieć.

2. Istniejący i działający produkt

Z drugim wariantem mamy do czynienia, gdy produkt ma klientów i ma swoje lata. Im więcej czasu mija tym więcej dodajemy elementów i funkcjonalności. Warto więc zatrzymać się na chwilę i zastanowić, czy nie należy czegoś uprościć. Najlepszym sposobem na uproszczenie jest usunięcie.
{fotka dentystów}

Usuwanie bywa bolesne. Możesz spotkać się ze sporym oporem. Bądź na to gotów, zaopatrz się w dane (np. możesz pokazać porównanie, z którego wynika, że część funkcjonalności lub elementów interfejsu nikt nie używa/klika). Musisz mieć argumenty w ręku.

Podsumowanie, czyli sama esencja artykułu

Tylko wiedząc, gdzie jest źródło problemu, wiedząc dokąd zmierzamy naszym produktem oraz co jest najważniejsze, będziesz mógł podjąć właściwe decyzje, czyli co dodać, a co usunąć. Sama w sobie prostota nie zapewni Ci sukcesu. Warto skupić się na samej esencji potrzeb użytkowników, znaleźć co jest dla nich najważniejszą wartością.

Czy tworzenie prostoty to brzemię przeznaczone tylko dla UX Designera i Product Managera? Czy tylko we dwójkę mają sprawić, że wszystko będzie pięknie jak w świecie bajek i reklam? W rzeczywistości potrzebna praca i zaangażowanie całego zespołu produktowego i interesariuszy. Bez tego różni ludzie będą narzucać swoje pomysły i lobbować za kolejnymi funkcjonalnościami, aż znowu produkt będzie naszpikowany nimi aż stanie się zbyt skomplikowany… i znowu trzeba będzie od nowa zabrać się za uproszczenie interfejsu czy oferty firmy.

Prostota i esencjalizm to nie tylko kwestia subiektywnej percepcji, to postawa i filozofia całej firmy. I ta postawa powinna być spójna.

PODZIEL SIĘ
Tomasz Rybak

Product Designer, konsultant. Projektuje aplikacje webowe i mobilne z myślą o ludziach. Psycholog z wykształcenia. Posiada doświadczenie w pracy jako Designer w agencjach reklamowych, software housach i międzynarodowych startupach. Projektował m.in. dla Onetu, Interii, AirHelp, EasySend, SKOKu, Banku BPH, Disneya.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ