Wcześni ewangeliści (także nazywani wczesnymi naśladowcami) są nie tylko źródłem bardzo cennych informacji, które pomogą nam skierować prace we wczesnej fazie rozwoju produktu na właściwy tor, ale także mogą okazać się pierwszymi klientami naszego rozwiązania. Istnieje pewien zbiór cech, który pozwala zidentyfikować takie osoby.

Aby łatwiej zobrazować to zagadnienie, posłużę się fikcyjnym przykładem dynamicznie rozwijającej się firmy Gogol, którą zaczyna przerastać zarządzanie kadrami i płacami. W obecnych czasach istnieje oczywiście oprogramowanie wspomagające takie procesy. Załóżmy jednak, że na rynku nie ma rozwiązania zaspokającego tę potrzebę. Wówczas potencjalnych wczesnych ewangelistów pracujących w Gogolu, których dotyka zagadnienie, dałoby się opisać w następujący sposób:

Posiadają pewien problem lub potrzebę oraz są tego świadomi

Po stworzeniu nowego działu w firmie i przekroczeniu setki pracowników, dyrektor działu HR i finanse zdaje sobie sprawę, że proces wystawiania pasków płacowych i obsługi wniosków urlopowych będzie wymagał zatrudnienia dwóch dodatkowych osób, aby biuro mogło funkcjonować w sposób płynny. Dodatkowym problemem okazują się piętrzące się segregatory z dokumentami pracowników, które stają się trudne do zarządzania. Zdarza się, że pracownicy tracą po kilka godzin w miesiącu na przeszukiwanie biurowych archiwów.

Poszukują rozwiązania tego problemu

Pracownicy działu co jakiś czas, na własną rękę lub przy pomocy konsultantów, szukają gotowego rozwiązania, który zaspokoiłby ich potrzebę. Niestety na obecną chwilę istniejące na rynku produkty rozwiązują jedynie małą część istniejących w firmie problemów lub nie są dostosowane do przepisów prawnych obowiązujących w kraju, gdzie firma prowadzi swoją działalność.

Jeżeli ta potrzeba jest bardzo silna, opracowują obejście lub tymczasowe rozwiązanie problemu na własną rękę

W firmie zostaje podchwycona inicjatywa przechowywania wniosków urlopowych i ich statusów w jednym arkuszu kalkulacyjnym współdzielonym pomiędzy pracownikami. Jest to rozwiązanie dalekie od ideału – problemem jest wypełnienie niewłaściwych pól przez pracowników, co prowadzi do częstych nieporozumień. Pomimo to, firma jest w stanie zaoszczędzić trochę pieniędzy i zredukować nieco obrót papierowymi dokumentami.

Są gotowi zainwestować we wczesną wersję rozwiązania ich problemu

Dyrektor działu HR i finanse w Gogolu przypadkiem dowiaduje się o startupie pracującym nad produktem, który ma szanse zrewolucjonizować pracę zespołu, który nadzoruje. Chociaż samo rozwiązanie jest we wczesnej fazie rozwoju i nie ma jeszcze zaimplementowanych wszystkich funkcjonalności, dyrektor działu z wielkim entuzjazmem decyduje się na wdrożenie niekompletnego produktu i zapłacenie za niego, jak za produkt finalny. Jako wczesny ewangelista produktu, z chęcią poświęci także swój czas na przekazanie swoich wskazówek i opinii twórcom oprogramowania.

Wcześni ewangeliści, a proces rozpoznania rynku

customer-development

Przy tworzeniu nowych produktów, szczególnie ważnym etapem jest rozpoznanie rynku. To właśnie wtedy wizja twórców zostaje zestawiona z rzeczywistością (więcej o całym procesie napisał w tym poście Tomek). Jeżeli tworząc nowy produkt na tym etapie udało Ci się zidentyfikować wczesnych ewangelistów, najprawdopodobniej obrałeś poprawny kierunek. Niepokojącym sygnałem może być kompletny brak wczesnych naśladowców. Warto wtedy rozważyć wykonanie zwrotu w wizji produktu lub, w ostateczności, całkowite porzucenie przedsięwzięcia. Takie sytuacje są niestety nieodłączną cechą prac nad nowymi produktami, zarówno w startupach jak i działach R&D w dużych korporacjach. Jeżeli uszanujesz opinie, z którymi dzielą się z Tobą wcześni ewangeliści, zaoszczędzisz sporo czasu oraz pieniędzy.

Czasami zamiast robić kosztowne i czasochłonne badania rynkowe, lepiej udostępnić pierwszym klientom wczesną wersję produktu oraz poczekać, aż jego specyfikacja ukształtuje się sama w kolejnych iteracjach rozwoju rozwiązania. Można stwierdzić, że z podobnego podejścia skorzystał ponad 100 lat temu jeden z pionierów na rynku motoryzacji – założyciel firmy Ford. Po wielkim sukcesie komercyjnym samochodu Ford T na początku XX wieku, Henry Ford został zapytany o przyczynę swojego powodzenia. Odpowiedział w następujący sposób:

„Nie korzystaliśmy z badań marketingowych – gdybyśmy zapytali klientów czego potrzebują, to powiedzieliby, że szybszego konia, ponieważ nie wiedzieli czym właściwie jest samochód”.

Błyskotliwe pomysły i katastrofalne decyzje.
Otrzymaj nasze lessons learned z tworzenia produktów.

Wyślemy Ci najnowsze artykuły, case studies, porady

+ unikalne materiały tylko dla czytelników newslettera


PODZIEL SIĘ
Absolwent Informatyki na WETI PG oraz zdobywca rocznego stypendium na Oglethorpe University w Atlancie. Obecnie pracuje w dziale badawczo-rozwojowym gdańskiego oddziału firmy Jeppesen współtworząc prototypy przyszłych produktów i aplikacji stosowanych w lotnictwie cywilnym. Oprócz product managementu, jego zainteresowania zawodowe to m.in. Java, technologie mobilne, Big Data oraz zwinne metodyki zarządzania projektami.W wolnym czasie gra na gitarze oraz angażuje się w projekty społeczne w ramach działalności w Klubie Rotaract Trójmiasto.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ